Blog > Komentarze do wpisu
Miejski labirynt


Dawno dawno temu, za górami, za lasami żyła sobie królewna. Znudzona monotonnymi zajęciami, postanowiła urozmaicić sobie czas, wracając do domu inną niż zwykle drogą. Zaraz po przebrnięciu przez rwąca i niebezpieczną rzekę, królewna zaintrygowana dziwnymi napisami (znaczki niczym nie przypominały alfabetu jakiego dziewczynka uczyła się w szkole) obrała azymut, upewniwszy się w którym kierunku ma iść, przeszła przez ogromną bramę. Biedaczka nie wiedziała, że wchodząc tam powinna porzucić wszelką nadzieję...

W dzieciństwie wielokrotnie król i królowa, opowiadali małej królewnie o strasznym i przerażającym labiryncie, w którym zagineło wielu, bardzo odważnych rycerzy. Ze względu na bezpieczeństwo dziewczynki, nie ujawniali zbyt wielu szczegółów dotyczących tego miejsca. Słyszano nawet o planach zniszczenia labiryntu i przeznaczenia terenu na mające się odbyć w niedalekiej przyszłości turnieje rycerskie(gdzie w szranki stawać mieli najsilniejsi i najodważniejsi rycerze z całego królestwa i królestw sąsiednich). Jednak plany te, odkładano i odkładano i odkła...




Wracając do królewny. Dziewczynka przekroczywszy ogromną bramę, znalazła się w przerażającym, opuszczonym mieście. Otaczały ją tysiące blaszanych, małych chatek. Królewna zapukała do kilku, jednak w żadnej nikt nie odpowiadał. Mimo to, niezrażona, ruszyła przed siebie pewnym krokiem. W jej kroku zabrakło pewności, gdy dotarła do końca uliczki i musiała wybierać dalszą trasę. Wiele dobrego można o królewnie powiedzieć, jednak jej zmysł orientacji nie był nigdy jej mocną stroną. Królewna na szczęście świadoma swoich braków, wybierając drogę kierowała się bardziej kobiecą intuicją niż zmysłem orientacji. Dzięki temu, idąc dalej, dziewczynka przemierzała labirynt dość skutecznie.

Po pewnym czasie królewna zobaczyła w bocznej alejce kilka osób. Mężczyźni ubrani w niebieskie uniformy, pracowicie zamiatali śmieci leżące na ziemi. No właśnie, śmieci.. królewna nigdy nie była zbyt spostrzegawcza jeżeli chodzi o bałagan. Dopiero teraz dostrzegła otaczające ją ze wszystkich stron ogromne ilości torebek foliowych i kartonów. Przerażona tym widokiem, przyspieszyła kroku, zostawiając zapracowaną ekipę, daleko za sobą.




Gdy słońce zmierzało już ku zachodowi, królewna zaczęła się martwić. Szła już bardzo długo, a nie dotarła do wyjścia. Miała wrażenie, że ciągle mija to samo miejsce. Nagle, zza blaszanej chatki wyszedł potencjalny ratunek. Mężczyzna, niezbyt wysokiego wzrostu, o ciemnych włosach i żółtawej karnacji. Spytany o drogę pomachał rękami, wskazując wąską uliczkę, której królewna jak dotąd nie dostrzegała. Wydał z siebie kilka, niezrozumiałych dla królewny zdań i poszedł przed siebie. Dziewczynka zdziwiona, małym zainteresowaniem mężczyzny (przez chwilę myślała, że to rycerz, wysłany jej na ratunek) udała się we wskazanym kierunku.

Królewna była już bardzo zmęczona, gdy wreszcie na horyzoncie dostrzegła światło. Przyspieszyła kroku i bardzo szybko kierowała się do wyjścia. Nie skusił jej nawet cichy szept "spirytus, papieroski" wydany przez mężczyznę schowanego przy jednym z blaszanych chatek.

Gdy była już poza labiryntem poczuła ogromną ulgę i radość. No i oczywiście żyła długo i szczęśliwie;)


Notka powstała w ramach piątej akcji GTWB .
Na zdjęciach oczywiście Stadion Dziesięciolecia.
czwartek, 20 marca 2008, sawkas

Polecane wpisy

  • Syf w wielkim mieście

    Nie mam nic przeciwko ładnym graffiti, w kulturalny sposób ozdabiającym niektóre przeznaczone do tego mury. Zupełnie jednak nie popieram wszechobecnych, nic nie

  • Schody, schodki

    Na ostatnią akcję GTWB nic nie przygotowałam, ale tym razem prawie od razu wiedziałam, co chcę pokazać. Jestem wielbicielem Gmachu Głównego Politechniki Warszaw

  • Powrót do przeszłości

    Ponieważ dziś 20. stycznia, więc czas na akcję GTWB. Miało być Warszawsko, miało byc fajnie i ciekawie, miałam nawet super pomysł..no ale nie wypaliło... W zwią

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
lavinka
2008/03/20 23:20:44
Z tym panem od papierosków czy skośnookim rycerzem? ;P
-
2008/03/20 23:23:35
Ubawiłam się, mimo że senna jestem. jak nic dziś labirynt mi się przyśni!
-
sawkas
2008/03/20 23:33:36
lavinka:"Z tym panem od papierosków czy skośnookim rycerzem? ;P"
hehe ;) ciężko powiedzieć:)

agata744"Ubawiłam się, mimo że senna jestem. jak nic dziś labirynt mi się przyśni!"
Cieszę się, że się podobało:) Mam nadzieję, ze senność nie przez bajkę :P
-
2008/03/20 23:48:44
China Town ;]]]]
-
lavinka
2008/03/21 00:16:30
Nie China tylko Wietnam ;P
-
meteor2017
2008/03/21 00:55:28
Galeria made in Vietnam ;-)

China, na tej zasadzie na jakiej wszystkie butki sportowe to adidasy ;-) Tak jak zupki chinskie to zupki chinskie mimo ze made in Vietnam, a teraz i Poland
-
beaviz
2008/03/21 08:02:27
wietnamski rycerz :))) a co tam robiła ta biedna królewna ? piękna opowieść !
-
nomaderro
2008/03/21 11:07:31
o tak, tu to się można zgubiC!! Co gorsza, portfele też mają tendencję do gubienia się w tym labiryncie...
-
mainrc
2008/03/21 15:36:25
Ale chyba poza zgubionym portfelem można było tam znaleźć wszystko ;-)
-
hanula1950
2008/03/21 20:32:06
Jak dobrze, że mogę to zobaczyć. Dziękuję. Jak zwykle bywa, bajka skończyła się szczęśliwie.
-
joanjanus
2008/03/22 02:48:18
Fajnie opracowany temacik:)
Osobiście bałabym się wchodzić w takie miejsce ze swoim aparatem. Wolałabym już chyba zrezygnować z fotek :( Nie miałaś pietra?

P.S.
No nie, trzeci raz już wprowadzam kod z obrazka. Jak tym razem nie pójdzie, to koniec, nie próbuję ponownie :((((
-
sawkas
2008/03/22 21:00:05
joanjanus
ja raczej nie szłam przez sam środek stadionu, trzymałam się raczej bocznej uliczki, więc miałam wrażenie, ze jakby coś, to w każdej chwili mogę wyjść ;) ale pietra odrobinkę miałam, ale tylko przez chwilkę. Zresztą aparat nie mój tylko pożyczony :P ;)

(a z tym kodem z obrazka to i ja już nieraz miałam problemy, nie lubię tego.. chyba się tego w najbliższym czasie pozbędę)
-
2008/03/22 23:24:33
uf, dopiero dziś dotarłam do tego labiryntu :) świetny pomysł!
pozdrawiam świątecznie.
-
schwefel
2008/03/23 01:46:42
A ja tam chadzam sobie bez obaw z aparatem po stadionie. Jakby co to kilogramowy kloc może posłużyć jako narzędzie do obrony :)
-
Gość: uważna, *.pohybel.com
2008/03/23 06:35:55
Super fotki, super historia......skąd kobitko tyle u Ciebie pomysłów?! Gratulacje!!!
-
Gość: r., *.adsl.inetia.pl
2008/03/23 21:03:32
bardzo ladna bajka :]
ostatnio (kiedy - bestialsko porzucony :P - bladzilem sobie po tamtych okolichach) patrzylem w okolice ze zdjec zastanawiajac sie jak to teraz wyglada.. bo bylem tam tylko kilka razy lata, lata temu, a duzo o tym miejscu slyszalem..
-
joanjanus
2008/03/26 02:34:16
schwefel - A nie byłoby Ci szkoda sprzętu? Poza tym wiesz, możesz nawet nie zdążyć zareagować ;)